|
Ks. Jan Bosko to jeden z najbardziej kreatywnych i wyjątkowo aktywnych świętych w szpalerze wybitnych niebiańskich postaci. Już od dzieciństwa wykazywał niezwykłe zdolności zjednywania sobie rówieśników i przyciągania do siebie otoczenia. Jego niebywałe umiejętności pozyskiwania środków i funduszy na różnorakie przedsięwzięcia, moim zdaniem mogłyby stać się przykładem i inspiracją dla specjalistów fundraisingu.
W młodości Don Bosko organizował pokazy cyrkowe i sztuczki akrobatyczne, aby wplótłszy w nie modlitwę i nauki katechetyczne, w radosny i nietypowy sposób zbliżać ludzi do Boga. Nie miał on pieniędzy, toteż musiał już jako kilkunastoletni chłopiec sam zarobić na własne utrzymanie i wykształcenie. Udawało mu się to zresztą znakomicie, ponieważ „nie było rzeczy, na której by się nie znał, czy to w rzemiośle, czy to w nauce. Z takim samym talentem posługiwał się rękami, jaki i głową” . Największym jednak wyzwaniem, jakie czekało naszego Radosnego i pełnego życia świętego było dzieło salezjańskie, które rozpoczął. Działalność niesienia wszechstronnej pomocy młodzieży, zwłaszcza tej biednej, opuszczonej, bezdomnej, jednym słowem (jakże dziś modnym) patologicznej, pochłaniała go bez reszty. Czasy, w których działał, przesycone były niepokojem społecznym i ciągłymi przewrotami. Nie brakowało młodych chłopców, którzy nie posiadali w swoim życiu nic, na czym mogliby budować swoją przyszłość, nie wspominając o zabezpieczeniu elementarnych potrzeb człowieka. Jan Bosko zaczął zatem organizować specjalne placówki – oratoria i szkoły – gdzie dbał nie tylko o wsparcie strony materialnej, ale także o rozwój duchowy. „Gromadził on chłopców, wspólnie się z nimi modlił, bawił, uczył i wychowywał, zaopatrywał w miarę swoich niewielkich możliwości. Oni początkowo nieufni i dalecy od chęci zbliżenia, zaczęli napływać dziesiątkami.” . Kapłanowi nie brakowało gorliwości i zapału apostolskiego, toteż w niedługim czasie dzieło jego rozrosło się do ogromnych rozmiarów – swoim zasięgiem obejmowało setki, a potem już tysiące wychowanków. Wiązało się to rzecz jasna także z trudnościami finansowymi. „Przy zupełnym braku własnych funduszy ks. Bosko podejmował niezwykłe akcje. Zorganizował dla nich pracownie: szewską, krawiecka, stolarską, introligatornię i kuźnię, wreszcie drukarnię. Wybudował, oprócz kościoła św. Franciszka Salezego i domów dla młodzieży, trzy wielkie bazyliki: dwie w Turynie i jedną w Rzymie - na polecenie papieża Leona XIII” . Swoją inteligencją, sprytem, a przede wszystkim poczuciem humoru zjednywał sobie rzesze ludzi, którzy otwierali dla niego nie tylko serca, ale także kieszenie i portfele. Wystarczy przytoczyć tu kilka sytuacji obrazujących jego pomysłowość:
„Pewnego razu ks. Bosko znalazł się w bardzo wykwintnym towarzystwie. Podeszła do niego wówczas pewna pani, znana ze swego skąpstwa.
- Ojcze – rzekła ukazując mu ozdobny album – mam tu podpisy wielu sławnych ludzi współczesnych. Chciałabym, aby i podpis księdza znalazł się i w tym albumie.
I podsunęła mu czystą kartkę.
- Po co pani mój podpis? Ksiądz Bosko nie zalicza się do ludzi sławnych.
- Ale ja muszę koniecznie mieć podpis księdza Bosko.
- Skoro tak, biorę wszystkich na świadków, że zostałem zmuszony.
Wziął album i zaczął w nim pisać. Wszyscy obecni czekali z cierpliwością. A kiedy ks. Bosko oddał album, wszyscy chcieli odczytać skreślone przez niego słowa. W albumie widniały dwa wiersze: „Otrzymałem od pani dwa tysiące franków na moje dzieła. Ks. Bosko”. Skąpa zbieraczka autografów musiała otworzyć swą sakiewkę i drogo zapłacić za ten podpis.”
Św. Jan Bosko każdego człowieka traktował indywidualnie i każdego umiał odkryć, rozgryźć, a przez to osiągnąć zamierzony cel.
„Pewnego dnia zjawił się u ks. Bosko jakiś osobnik, prosząc o spowiedź. Święty przyjął go natychmiast z wielką gorliwością i spytał:
- Od ilu lat pan się nie spowiadał?
- Od dziesięciu.
- To niech pan da mi 10 lirów.
- Ależ dlaczego? Słyszałem, że spowiedź nic nie kosztuje.
- Jeśli się nic nie płaci, to czemu pan czekał 10 lat?
Penitent podniósł oczy bardzo zmieszany, a widząc, że ks. Bosko się uśmiecha, zawołał:
- Ma ksiądz rację, Ojcze, już niech tak będzie.”
Wsparcia szukał zarówno ze strony Kościoła, jak i u osób publicznych czy urzędników państwowych, zawsze mając na względzie dobro.
„ Między innymi markiza Gerini prosiła go, by się przez parę dni zatrzymał we Florencji. Ks. Bosko jednak odpowiedział jej:
- Nie mogę, markizo, gdyż moi chłopcy na mnie czekają.
- Cóż to szkodzi? Niech czekają! Jak ksiądz wróci to księdza zobaczą.
- Tak, ale oni czekają na chleb. Jeśli nie przyjadę, kto zatroszczy się o chleb dla nich?
- A iluż ich jest?
- Około tysiąca.
- Ilu trzeba pieniędzy, aby zapewnić chleb dla wszystkich chłopców w ciągu kilku dni?
- Około 10.000 lirów.
- A gdyby ksiądz tę sumę znalazł, czy by się ksiądz zatrzymał?
- Owszem.
- No więc, ja księdzu dam te 10.000 lirów.
- Jeśli tak, to niech panią Bóg błogosławi! – powiedział z uśmiechem na twarzy.”
To tylko niektóre z inicjatyw ks. Jana Bosko. Wykorzystując swoje zdolności, otwartość i miłość do ludzi ( a także dzięki Boskiej interwencji;) ), sprawiał, że rzeczy niemożliwe, stawały się możliwe, a ludzie niechętni – oddani. Na uwagę zasługuje jego niezłomna wola. Stale powtarzał „chcę być w czołówce”. I był. To dzięki jego zapałowi rzesze chłopców znalazło dom i zdobyło zawód. Nie zrażał się niepowodzeniami i nie ustawał w pracy, zachęcając współpracowników słowami „odpoczniemy w niebie”. Temperamentu świętemu także nie brakowało, mawiał – „gdybym nie został księdzem stałbym się rewolucjonistą”. Współcześni mu uznawali go za wariata, marzyciela, a nawet za fantastę. Nie wierzyli w jego dzieło, które wydawało im się szaleństwem. Dziś, patrząc na owoce salezjańskiej działalności, można powiedzieć – jakże się mylili. To co jeszcze zachwyca w postawie ks. Bosko to konsekwencja i skuteczność w działaniu. Zawsze towarzyszyło mu hasło - „Daj mi duszę, resztę zabierz". Wcielał je w swoją codzienność, oddając wszystko, co miał – serce, radość, prawdę, zapał i ogrom entuzjazmu. Zyskując dla innych - nic nie zostawiał dla siebie. Wydaje mi się, że w tym właśnie tkwiła jego siła i moc? Św. Jan Bosko uważany jest za patrona młodzieży, uczniów i studentów. Może teraz warto byłoby dodać do tego grona fundraiserów.
Agnieszka Chlipała
Salezjański Wolontariat Misyjny
Młodzi Światu
oddział we Wrocławiu
|